Rotmistrz Władysław Ząberg – wspomnienie

Share
Rtm. Władysław Ząberg
Rtm. Władysław Ząberg, foto: RS

Zmarł rotmistrz Władysław Ząberg, jeden z niewielu już mieszkańców gminy Wiązowna, który pamiętał lata II wojny światowej. Urodził się 6 listopada 1915 roku w Malcanowie. W 1937 roku otrzymał powołanie do wojska. Jako urodzony na wsi i obeznany z końmi został skierowany do kawalerii. Trafił do I Pułku Szwoleżerów Józefa Piłsudskiego stacjonującego na Czerniakowie. Był prymusem. Znalazł się w wąskiej grupie 4 szwoleżerów, wybranych jako najlepszych z 32-osobowego plutonu. Za wyróżniające wyniki podczas ćwiczeń w okolicach Siekierek, a także za „celne oko” na strzelnicy w Rembertowie został skierowany do szkoły podoficerskiej Mazowieckiej Brygady Kawalerii w Ciechanowie. Po szkole, jako kapral, brał udział w manewrach pod Maciejowicami a następnie pod Wyszkowem. W ostatnich dniach sierpnia 1939 r. znalazł się na pograniczu z Prusami Wschodnimi, kilka kilometrów za Chorzelami.

Ranek pierwszego września był mglisty. Gdy się trochę podniosło słońce, mgły zniknęły i w pewnej chwili zauważyłem błysk lornetki na jednym z dachów. Kazałem jednemu z moich ułanów, aby ostrożnie podczołgał się trochę bliżej, dobrze wycelował i zestrzelił obserwatora. Po dłuższej chwili usłyszeliśmy strzał i zobaczyliśmy jak Niemiec spada z dachu. Drugiego września odwiedził nas dowódca pułku płk. Janusz Ałbrecht. W tym dniu wyjechało w naszym kierunku pięć niemieckich czołgów, pojawiła się zmotoryzowana piechota i rozpoczęła się strzelanina. Byliśmy wzięci w dwa ognie, wielu naszych zginęło, w tym mój celowniczy i taśmowy. Aby nie wpaść w okrążenie, dostaliśmy rozkaz odwrotu.

Po kilku dniach dotarliśmy do Jakubowa pod Mińskiem. Przy pomocy czterech CKM-ów spaliliśmy osiem samochodów niemieckich, znowu zginęło wielu naszych. Uciekaliśmy dalej w kierunku Garwolina, a potem wędrując dniami i nocami po lasach dojechaliśmy za Przemyśl. Chcieliśmy dotrzeć do granicy rumuńskiej. Spotkaliśmy dużo zmobilizowanych cywilów, większość była bez mundurów i broni. Tam się też dowiedzieliśmy, że jesteśmy między Niemcami a Rosjanami. Jak pokazały się ruskie czołgi, dosyć łatwo udało się nam kilka z nich spalić. Stoczyliśmy też potyczkę z Niemcami. W pewnej chwili zostałem przysypany ziemią od wybuchu, a kiedy koledzy mnie ocucili, dowiedziałem się, że poddajemy się. Po krótkiej naradzie część z nas postanowiła uciekać. Zniszczyliśmy CKM-y i długą broń, rozsiodłaliśmy konie i chodu w las. Zaczęliśmy wracać. Do domu dotarłem w listopadzie. *

W grudniu 1939 roku dołączył do partyzantów w Malcanowie. Otrzymał pseudonim „Wróbel” i 2-3 razy w tygodniu, nocami, na leśnej drodze koło Malcanowa, szkolił zwerbowanych wcześniej „zaufanych chłopaków”. Jak wspominał, aby utrzymać siebie i rodzinę zaczął handlować zbożem i mąką. Po zboże wyprawiał się pod Płock lub Sierpc. Zboże mielone nocami w młynie w Woli Karczewskiej, sprzedawał w Michalinie lub Miedzeszynie.

Sztuki konspiracji uczył się podczas zebrań podoficerów, które odbywały się w każdą niedzielę w Żanęcinie. Głównym zajęciem partyzantów w tym czasie była ochrona Malcanowa przed bandytami i złodziejami.

Władysław Ząberg brał udział w przyjmowaniu zrzutu cichociemnych w nocy z 3 na 4 kwietnia 1944 roku.

Około północy usłyszeliśmy głuchy warkot motorów, nasz porucznik zapalił czerwone i zielone lampki sygnalizacyjne. Samolot zrobił koło, obniżył lot i zrzucił ładunek, po drugim albo trzecim okrążeniu zaczął się podnosić, myśleliśmy, że odlatuje, a on wtedy zrzucił skoczków. Wszystko załadowaliśmy na wozy i zawieźliśmy do Kosa z Płachty pod Wiązowną. W czasie akcji obstawiliśmy wszystkie okoliczne drogi, brało w tym udział 60 do 70 ludzi. Akcja odbyła się bez jednego wystrzału z pełnym powodzeniem*

Potem przyszli Rosjanie…

Dwa razy mnie aresztowali i dwa razy uciekłem. Za trzecim razem mieli moje zdjęcie i inne dane. Wepchnęli do samochodu, zawieźli na stację w Sulejówku i wsadzili do wagonu towarowego. Miałem przy sobie dobry nóż i powoli wyrżnąłem nim dziurę koło zasuwy w drzwiach, taką aby przeszła przez nią ręka. Potem związaliśmy kilka pasków i razem pociągnęliśmy dźwignię. Wielu z nas wyskoczyło. Bał się wyskoczyć mój kolega Stefan Smoliński, już go więcej nie widziałem. Do domu wracałem prawie dwa tygodnie. Przez Bug przewiózł mnie jakiś rybak, który widział, jak Ruscy patrolują brzeg. Pociągiem pojechały moje papiery i już mnie więcej nie szukali. Do partyzantki przyznałem się dopiero w 1981 r.*

Po wojnie był zatrudniony w kilku zakładach. Pracował jako palacz w IBJ w Świerku, wartownik przy maszcie w Radiówku oraz jako strażnik w szpitalu wojskowym przy ul. Koszykowej w Warszawie. Na emeryturę przeszedł w 1976 roku.

Pierwszy raz ożenił się w 1943 roku. Z ówczesną żoną, która zmarła w 1951 roku miał czworo dzieci. Z drugą żoną, z którą spędził razem aż 56 lat miał pięcioro dzieci. Przez 3 kadencje był sołtysem Malcanowa, przez wiele lat czynnym druhem OSP.

Odznaczony Krzyżem Armii Krajowej i wieloma innymi odznaczeniami. W sierpniu 2012 roku, na wniosek Stowarzyszenia „Szwadron Warszawa” w barwach 1 Pułku Szwoleżerów Józefa Piłsudskiego, kontynuatora tradycji sławnego Pułku, Decyzją Ministra Obrony Narodowej, został mianowany  na stopień kapitana.
W kawalerii II RP stopień ten nosił nazwę Rotmistrza i uchodził za najpiękniejszy w całej armii. Był marzeniem każdego kawalerzysty. Tym samym kpt. Władysław Ząberg dołączył do grona ostatnich rotmistrzów…

Rtm. Władysław Ząberg

08.09.2012, Plac Marszałka Józefa Piłsudskiego, podczas uroczystości upamiętniającej  Święto Kawalerii Polskiej  – 97 letni por. Władysław Ząberg otrzymuje akt mianowania na stopień kapitana, foto: Wojewódzki Sztab Wojskowy w Warszawie. 

Opracowanie: Joanna Filimonow na podstawie:

  1. „Malcanów. Wieś w gminie Wiązowna 1814- 2014″ – pod red. D.M. Kozielskiej, Malcanów 2014
  2. *„Tamta szarża”, Tygodnik „idziemy”, 13 września 2009 – Wiesław. J. Muszyński  
  3. Kawaleryjski Apel Pamięci, 08.09.2012, Wojewódzki Sztab Wojskowy w Warszawie

***

Uroczystości pogrzebowe odbędą się we wtorek ,10 lutego br. o godz. 12.00 w kościele parafialnym w Wiązownie.

Share