Świat jest Twój i mój, jest Wasz i Nasz. Ale nie wszyscy go widzą, ja widzę. W ubiegłym tygodniu byłam nad Świdrem, zrobiłam zdjęcia, które można obejrzeć na tej samej stronie. Było pięknie. Wracając do Wiązowny doznałam szoku. Przy drodze wojewódzkiej 721, jadąc z Józefowa do Wiązowny, 1000 m przed skrzyżowaniem z Trasą Lubelską, ujrzałam taki oto widok. Pomyślałam sobie, to tylko fatamorgana, po tak cudnych widokach. Zniknie zaraz, tak szybko, jak się pojawiła. Dzisiaj, jadąc do Otwocka, tak na wszelki wypadek zabrałam aparat. Serce mi biło, ujrzę ten widok, czy nie? To niemożliwe, by było prawdą! A jednak to nie jest złudzenie, to fakt. Zatrzymałam się na dłużej, zrobiłam zdjęcia. Próbowałam odgadnąć, co jest w workach. Po dwudziestu minutach przyjechała Straż Pożarna. Przypadek? Wracając z Otwocka po czterech godzinach, nie musiałam się zatrzymywać, wszystko było na miejscu.
Apel do właściciela białego, starego VW z zieloną tapicerką, młodego jeszcze człowieka, mającego własny domek i ogródek. Zabierz swoje śmieci na swoje podwórko. Zostaw mój świat pięknym, jakim jest.
Tekst i foto: AS




































































Hmm… Widać ewidentnie, że sprzątanie przez więźniów to tylko półśrodek. Sprzątanie śmieci, po takich śmieciach, którzy nie widzą nic złego w wyrzuceniu swoich worów do lasu, jest jak leczenie raka środkami przeciwbólowymi. Niedawno były wybory, górnolotne teksty o patriotyzmie, narodzie. Może zamiast pieprzyć dyrdymały, ludzie zaczęliby w końcu podcierać własną d….ę i śmieci wywozić w sposób cywilizowany. Zamiast narzekać, że wykupi nas Żyd, mason, Niemiec, Rosjanin i w ogóle wszyscy się na nas sprzysięgli, może zadbalibyśmy o belkę we własnym oku?! Zaczęli od siebie i tego co robimy na co dzień….
A jeszcze parę dni temu był lansik z firmą Lekaro…
To oczywiście obrzydliwe i należy to karać, a w dłuższej perspektywie po prostu się cywilizować. Jednak niestety, to są po prostu skutki tego, że kraj raptownie biednieje w tej naszej EU i pod rządami cudaków. Jako państwo, i każdy z nas indywidualnie (pomijam garstkę geszefciarzy, dla których kryzys to konfitury). W efekcie ludzie po prostu nie mają kasy, szukają oszczędności. Zaczynają mieć dylemat: kupić dziecku książkę do szkoły, czy zapłacić za wywózkę śmieci. To przykre, ale idę o zakład, że takie rzeczy będą się lawinowo nasilać. Takie to mamy państwo nowoczesne spod znaku sierpa, młota i… gumowego penisa. Pozdrawiam.
Arturze – usprawiedliwiasz to, co nie ma usprawiedliwienia. Garstka geszefciarzy – tak oczywiście naszym krajem rządzą żydzi. W Warszawie przedwojennej żyło ponad 30% Żydów, oni nie byli Polakami? Adwokaci byli w ponad 50% tegoż wyznania. Polska rosła w siłę. Sprowadzaj wszystko do zrzucania winy na obce mocarstwa i usprawiedliwiaj „podwójną” etykę. Człowiek, który wyrzuca śmieci do lasu JEST śmieciem i to bez względu na to, czy jest z UE, z RPA czy USA. Kwestia leży w mentalności tych śmieci, którzy to robią. Z pedagogicznego punktu widzenia też jesteś w błędzie – powiesz dziecku – tak, wyrzucę śmieci do lasu z naszego warsztatu, żeby kupić Ci książki? Gratuluję postawy godnej przykładnego rodzica. Normalnie wzór!
Ps. Są pewne podstawy kręgosłupa moralnego. Jak ich nie przekażesz, to dziecko też ich mieć nie będzie. Czy gdybyś miał do wyboru zakup papieru toaletowego oraz zakup wyprawki, też byś wyprawkę kupił? Dla mnie wywóz śmieci jest taką samą czynnością. Zwłaszcza, jeśli chodzi o prowadzenie działalności gospodarczej. Mam nadzieję, że gdy złapany zostanie właściciel warsztatu (śmieci widoczne na zdjęciach wskazują raczej warsztat), który wyrzucił te śmieci, to nagłośnione będzie jego imię i nazwisko oraz adres warsztatu, który okrada mieszkańców gminy. Dziwi mnie, że masz mentalność Kalego, inni kradną, to fakt, ale jak Kali kradnie, to Kalemu wolno, bo Kali biedny. NIE! Kali tak samo kradnie jak inni, różnią się tylko skalą i to tylko dlatego, że Kali może mniej niż inni. Gdyby Kali był „innymi” to kradłby tyle co oni.
No to mój kręgosłup „moralny” jest wykrzywiony w drugą mańkę niż pański, panie Mataj.
Ja bym kupił wyprawkę dla dziecka, a podcierał starą gazetą. Edukacja mojego dziecka byłaby po stokroć ważniejsza, niż mój własny tyłek, a nawet smrodzenie sąsiadowi moją niedotartą d…, no.
Jeśli ktoś wywala śmieci prowadząc działalność gospodarczą, a śmieci są jej produktem, to jak najbardziej powinno być to znacznie surowiej rozpatrywane niż sytuację, w której na wywózkę przestało stać zwykła rodzinę. Nie mniej, nie doczytałem się nigdzie, że ten pan ze starym VW prowadzi jakąś działalność. Nawet jeśli, to może akurat jest na końcówce? Może tonie w długach? Czy to, że ktoś prowadzi działalność, to oznacza, że jest bogaczem? Coraz częściej oznacza to wręcz przeciwną sytuację.
No i niech się pan odczepi od tego biednego Kalego, bo porównanie jest jak kulom w parkan. Oczywiście że KAŻDY – czy biedny czy bogaty – powinien mieć „zasady”, stosować się do prawa i mieć czysto w portkach. Ja mówię o sytuacji WYBORU – albo-albo, bo stać tylko na jedno, a nie na dwa na raz. Jak pan stanie przed takim dylematem, to porozmawiamy o Kalim. Chociaż… z drugiej strony, to już wiemy, że akurat pan wolałby wyrzucić śmieci tak jak to robi w UE, niż kupić dziecku książki. No i tu mamy problem, a właściwie dzieci, bo one z kolei, nie będą miały edukacji „w stylu UE”.
Ale żeby była jasność, to nie chcę bronić wywalania śmieci do lasu, bo mnie samego nie raz szlag trafiał z tego powodu. Mało tego, kiedyś dałem ofertę gminie, że udostępnię za free duży samochód z kierowcą do sprzątania na jakąś akcję, ale nikt nie był zainteresowany.
Po prostu mam trochę inne spojrzenie na rzeczywistość niż np Jaskrawy, któremu się wydaje, że wszyscy w POlsce mają po 3 samochody i internet. Jestem w stanie zrozumieć trudną sytuację coraz większej grupy ludzi i ich dylematy. Oczywiście, hołoty mamy w bród. Niezależnie od sytuacji będą wywalać śmieci do lasu, albo nawet wprost do Mieni. To fakt.
Czy ma pan jakąś obsesję na punkcie narodu żydowskiego? Ja nic nie wspominałem na ten temat. Geszefciaż to stare, ale wciąż popularne określenie ludzi robiących mało uczciwe interesy. Może to być Mongoł, Niemiec, Rusek, Polak, Brazylijczyk, czy Żyd.
Powtarzam – wyrzucanie śmieci do lasu to zbrodnia. Z tym się zgadzam. Lepiej również żeby dzieci kogoś takiego o tym nie wiedziały. To prawda.
Natomiast to, że na zachowania ludzkie mają wpływ takie czynniki ja ich własna sytuacja materialna, oraz to kto jest na górze i jakie zachowania propaguje, czy wręcz „legalizuje”, to może dla pana jest science-fikszyn, ale dla mnie jest dość oczywiste.
Przyjrzałem się rym śmieciom. Warsztat jak nic. Jeśli szanowna autorka wie kto to jest (ten młody na zielonej tapicerce), to proszę dać znać. Porozmawiam sobie z nim.
Panie Arturze, pomimo wyczuwalnej niechęci do Jaskrawego , ten ostatni odwdzięczy się dobrą radą: proszę przez Glinankę przemieszczać się incognito. Tak bardziej… przemykać niż przejeżdżać. tam mają tylko jedną dostępną gazetę. Mogą poczuć do Pana ansę w kontekście wstępu pańskiej wypowiedzi co by pan wybrał i co woli mieć pan niedotarte.
Przydomowy warsztat, przydomowy, w garażu. Nie mam czasu i nie chce mi się bawić w detektywa. Ale mam spojrzenie fotograficzne, a więc widzę trochę ostrzej. Ponadto jestem babą, i widzę to, na co panowie nawet nie zawieszą oka. VW musiał być bardzo stary, po rodzicach albo dziadkach. Blacha tylko jednego koloru, niezardzewiała, 4 lampy, siedzenia w starym stylu, zielonkawe, nienowoczesne. Ubranka prawie młodzieżowe, worki związane porządnie, ładnie ułożone. W niektórych workach były świeżo zgrabione liście i igiełki sosnowe. Ponadto z niektórych worków wystawały zużyte przedmioty gospodarstwa domowego i odzież, takie co się trzyma w garażu . W innych były także słoiki i butelki. Sądzę, że wnuczek lub synek kupił sobie brykę no i chciał ją wstawić do garażu, aby się świeciła w niedzielę, a garaż był zawalony rupieciami.
Pozdrawiam. as
Tak, bo wczesnie to Polacy byli narodem czyscioszkow! Panie, co Pan za dyrdymaly i farmazony tutaj prawisz? Niedlugo UE bedziesz Pan winil za to, ze zona zdradza, dziecko lufe dostalo, albo ze w psia kupe byl Pan laskaw wdepnac lu bielmo na oku wyskoczylo! Naprawde ciezko o wieksza niedorzecznosc.
I nie idz Pan „o zaklad”, bo jak mowi moj szanowny tatus: jak sie dwoch zaklada, to jeden jest glupi, a drugi oszukuje. (a moze obaj sa z UE?)
Panie Arturze, nie mam ani obsesji, ani kompleksów. Ani na punkcie narodu żydowskiego, ani niemieckiego, czy rosyjskiego. Jednakowoż słowo Geszefciaż dość jednoznacznie kojarzy mi się z narodem żydowskim. Jeśli źle pana zrozumiałem – przepraszam.
Co do samego znaczenia – wyraz o ile się nie mylę pochodzi z niemieckiego, a tam nie ma zabarwienia negatywnego.
Dla mnie usprawiedliwianie takiego czynu (nawet brakiem pieniędzy) nie mieści się zwyczajnie w głowie. Porównanie z papierem toaletowym było zamierzone. Dla mnie to jedna z podstawowych czynności higienicznych. Wywóz śmieci również, chociaż nie dotyczy bezpośrednio podcierania własnych czterech liter.
Nie różnimy się co do jednego – obaj uważamy takie zachowanie za naganne. Różnica między nami jest dość prosta – Pan uważa, że są okoliczności usprawiedliwiające takie zachowanie i doszukuje się przyczyn w systemie. Ja uważam, że takie zachowanie bez względu na okoliczności nie ma usprawiedliwienia i uważam, że przyczyna leży w ludziach i ich mentalności oraz kulturze osobistej.
Dla mnie edukacja nie ogranicza się wyłącznie do wiedzy książkowej, a obejmuje również tą z „podcieraniem własnych 4-liter”. Ta druga jest o tyle istotniejsza, że stanowi podstawę, bazę wyjściową, bez której burak będzie burakiem, nawet jak ma beemę i jest rozchwytywanym programistą czy profesorem PAN.
Czynnik ekonomiczny wykreślam o tyle, że z widocznych na zdjęciu reflektorów uzbierałby się (po sprzedaniu na allegro), może nie majątek, ale na wywóz śmieci by starczyło. Jeśli użytkownik jednak nie prowadził działalności gospodarczej w postaci warsztatu, a śmieci są osoby prywatnej. To również nie wydaje mi się, aby na niskoprofilówkach jeździł biedak, którego nie stać na wywóz paru worków (swoją drogą za swoje śmieci płacę a na Bridgestone Potenza nie jeżdżę – o ile się nie mylę, są to opony klasy premium). Widoczne na zdjęciu doniczki również wskazują, że biedaka na sadzonki było stać, na ich wywóz już nie.
Mataju, ale Pan Artur nie zauwaza podstawowych analogii i zwiazkow przyczynowo-skutkowych. Jesli Pan Artur kupi swojemu dziecku wyprawke szkolna, a kupe bedzie robil do ogrodka… to pozniej jego pociecha moze zdobedzie intratna posade z wysokimi zarobkami (dzieki wiedzy zdobytej w szkole w wyniku zakupienia wyprawki szkolnej), ale jednoczesnie bedzie wywozilo smieci do lasu! Bo takiej oszczednosci i przedsiebiorczosci tatus i matula nauczyli. Tak dzieje sie w wiekszosci przypadkow.
Mieszkalem kiedys w kamienicy obok Urzedu Skarbowego dla Wawra. Mieszkancy Wawra przyjezdzali dobrymi samochodami do tegoz urzedu i… przy okazji podrzucali smieci do naszej altanki smietnikowej. To jest tak, ze bogatego nie stac… a biedny (mieszkancami kamienicy w znacznej czesci byli emeryci i osoby starsze) musi placic. Co wiecej – nie pomoglo zamkniecie altanki na klucz. Przedsiebiorczy mieszkancy Wawra „robili kupe” pod altanka.
Smieci już nie ma. Ok. g. 16.30 widziałem jeszcze śmieciarę.
Dziękuję za wdzięczny komentarz
Chyba jest zbyt rano i nie jarzę Jaskrawego, bo trudno mi znaleźć sens w tym wpisie. Na marginesie, to trochę ubolewam, że tak szumnie zapowiadany odlot Jaskrawego na zasłużony odpoczynek, po z takim trudem (tysiące wpisów) wywalczonym zwycięstwie jedynej słusznej partii, niestety nie doszedł do skutku. No cóż, służba nie drużba.
Obydwaj panowie macie rację, tyle że ja wyraźnie pisałem, a czego panowie nie jesteście uprzejmi dostrzec, o zupełnie innej sytuacji, niż chęć zaoszczędzenia na nowszy model beemki. Pisałem o dramatycznym wyborze, kiedy w połowie miesiąca do pierwszego pozostał tysiąc złotych, a za wyprawkę do szkoły trzeba zapłacić więcej jak ten tysiąc, a do tego usunąć stertę gratów po właśnie likwidowanym warsztacie, który usiłowałem ciągnąć przez lata, ale się zdrowie pogorszyło i już dłużej nie mogę, więc budynek wynajmę żeby jakoś przeżyć, no i coś z tymi gratami trzeba zrobić. Nie spalę, bo przyjedzie straż i wlepi suty mandat, na który mnie nie stać. Hmm… I tak dalej.
Są takie sytuacje, nie każdy kto wyrzucił coś do lasu to ten spod urzędu w Wawrze, i w dalszym ciągu wyrażam wolę założenia się, że takie zjawiska będą się nasilały. Wcale nie ma to związku z pogorszeniem się poziomu kultury w społeczeństwie (chociaż zgadzam się, że pod rządami partii „penisowych” problem będzie narastał lawinowo, ale na to jeszcze chwilę musimy poczekać), ale z dużo bardziej namacalnym problemem.
Co do mnie, to tak. Gdybym stanął przed tak dramatycznym wyborem na co przeznaczyć ten ostatni tysiąc, to wołałbym jakoś wyedukować swoje dziecko za te ostatnie gorsze, żeby nie dawało się manipulować na forach dyskusyjnych i miało swój rozum, niż ochronić kawałek trawnika na polance w lesie. Z bólem serca, ale właśnie tak.
Kończąc, to nie wiem jak panowie, ale ja posiadam dość bogatą korespondencję z naszym urzędem na temat syfu na ulicach i ogólnie w gminie. Posłałem kilka zdjęć obrazujących problem, przedstawiłem też własny pomysł rozwiązania go (nie wiem czy świetny, chociaż wydaję się realny i wcale nie generujący dodatkowych kosztów) z zachęceniem do dyskusji, wreszcie, chciałem udostępnić duży samochód z kierowcą na potrzeby akcji sprzątania (już o tym pisałem powyżej) – oczywiście darmo. Niestety, nikt w naszej gminie pod rządami zielonej partii nie był zainteresowany literalnie niczym. A jak to u panów wygląda, że tak notabene spytam?
Jeszcze tylko dodam na przemyślenie pytanie i zarazem odpowiedź: Czy wiecie panowie jaki zawód przeżywa obecnie prawdziwy boom i będzie kwitł? Komornicy.
Są tacy co mają jeszcze bardziej higieniczne rozwiązanie na tą czynność: wodą. Woda zadziała lepiej niż załamujący się papier, nawet miękki. Stąd około miliarda osób nie je lewą ręką. Proponuję wziąć pod uwagę. Chociaż, papier z drugiej strony tańszy, szczególnie w perspektywie podniesienia cen na wodę o ok. 400% w najbliższej przyszłości ze względu na konieczność dostosowania się do wymogów UE i wybudowania oczyszczalnie za 30 mld do 2015 r., których nie mamy i nie dostaniemy (dedykuję to w szczególności V40). Z ZUS nie da już się wyciągnąć bo właśnie zbankrutował, OFE już wygolone, z rezerwy demograficznej również się nie da, bo wysokooczyszczona.
Co do meritum – jeśli uważa pan, że jedynym czynnikiem takiego zachowania jest sprawa osobistej kultury, wychowania czy mentalności, to proszę mi podpowiedzieć, co by pan zrobił z taką górą śmieci w sytuacji, kiedy MUSIAŁBY się pan ich pozbyć (przyczyn może być wiele), a jednocześnie nie miał pieniędzy na zamówienie odpowiedniej firmy. Konkretnie co?
Proponuję na chwilę wyjść z matrixu pt. „3 Mercedesy i internet w każdym domu” i zastanowić się co by było gdyby. Nawet jeśli to tylko oszołomska teoria spiskowa. .
Dziękuję pani Alicjo. Nie chciałem bić, tylko sprawdzić, porozmawiać, jak była przyczyna. Być może komuś pomóc.
Pozdrawiam serdecznie
Że tak „notabene” Ci odpowiem – Ja również słałem do urzędu zdjęcia informując o zrzucaniu gruzu i odpadów budowlanych, wskazując numery działek, na których miało to miejsce. Niestety urząd nie jest skory do rozmów na ten temat ani z takimi elementami jak ja, ani prawdziwymi patriotami jak Ty. Cóż, przynajmniej to nas łączy
Problem w tym, że sprzątanie nie rozwiąże problemu NIGDY. Co więcej umacnia tych śmieciów w poczuciu bezkarnego wyrzucania śmieci do lasu. Jedyne rozwiązanie to podatek śmieciowy. Gdy będą płacili wszyscy, każdy będzie płacił mniej, a gmina nie będzie musiała wydawać na sprzątanie lasów tyle co dzisiaj.
Dla mnie na zaśmiecanie lasów (czyt. łamanie prawa) nie ma żadnego usprawiedliwienia. Ty charakteryzujesz się podwójną moralnością, co w sumie mnie nie dziwi. Gdy ktoś zje Ci dziecko i powie, że był głodny, też go usprawiedliwisz? :>
Że tak nota bene odpowiem… Również wielokrotnie zwracałem uwagę urzędu na sprawe śmieci w lesie. Tymi zwykłymi śmieciami to ja już głowy nikomu nie zawracam. Pisałem do urzędu tylko w sprawie śmieci szczególnie groźnych dla środowiska, tj. eternitu. Również sąsiadów uświadamiałem, że pokruszona dachówka eternitowa nie jest najlepszym sposobem utwardzania drogi polnej.
Ale tak generalnie to czego chciałeś dowieść? Że my nic nie robimy, a Ty „za darmo zaoferowałeś duży samochód z kierowcą”? I że tym sposobem masz większe prawo do wyrażania opinii? To tak nie działa!
Dlaczego nazywasz Prawo i Sprawiedliwość partią „penisową”… Mógłbyś to rozwinąć, bo chyba nie zrozumiałem?
Tak, a „Bolszewika bij, bij, bij”*. Jeszcze jakis pomysl na rozwoj gminy i kraju? Pragnienie 51% sie nie sprawdzilo, wiec Pan Szanowny Artur postanowil upuscic nieco swojej frustracji zalewajac jadem forum dotyczace spraw gminnych. Coz za odwaga! Brawo! Z takimi postawami roznieslibysmy bolszewikow w pył
(*) Cytat za: http://about.me/arturszwedowski
Dzieki Obcy! Dobrze, ze w ferworze dyskusji… ktos mial sile zauwazyc, ze problem zostal rozwiazany
Nauczony jestem nie produkować takiej góry śmieci. Jeśli zaczynam „nie radzić” sobie z własnymi problemami, zaczynam reagować w miarę pogarszania sytuacji, a nie gdy jest za późno. Udowodniłem Ci dość dobitnie, że te śmieci nie należały do biednego.
Rozumiem, że zakładasz sytuację, w której właściciel śmieci miał pieniądze nagle „PUF!” nie ma. Rozumiem, że samochód, który jeździł na oponach klasy premium również się zdematerializował? Takie rzeczy to chyba tylko na zeznaniach podatkowych. Rozumiem, że zakładasz sytuację, w której przedsiębiorca prowadzi działalność gospodarczą i nagle zauważa, że jego zakład od 15 lat nie przynosi zysków i ups! nagle trzeba zapłacić należności? Wobec tego może warto pomyśleć o ubezwłasnowolnieniu, bo chyba nie jest zbyt odpowiedzialnym osobnikiem. Cóż, ciąć koszty można sprzedając jeden z 3 Mercedesów i obniżając koszty życia nie robiąc zakupów w Almie, tylko w Biedronce (reklamowanej przez Prezesa), rezygnując z internetu w domu, a z całą pewnością nie łamiąc prawo. Rozumiem, że Ty jako rozwiązanie problemu wysokich kosztów proponujesz wyrzucanie śmieci do lasu i napad na pobliski kiosk? W końcu napad też można uzasadnić biedą.
Aha! Żebyś przy okazji nie posądził mnie o złą wolę odpowiadam dość konkretnie na pytanie:
Poświęciłbym parę minut na posortowanie odpadów: Część odpadów widocznych na zdjęciu gmina odbiera kompletnie za darmo. Te, które pozornie są nie do odebrania – reflektor, można rozłożyć na części plastikowe, metalowe i szklane. Ciuchy, może nadają się do PCK? Jeśli nie można dość dobrze skompresować (mniej zajmą w śmietniku) lub do czyszczenia domu jako szmaty wykorzystać. Tak samo z plastikowymi doniczkami, butelkami widocznymi na zdjęciu. Nie mam eternitowego dachu, ale również wydaje mi się, że można go zdjąć niemalże za darmo (jeśli nie za darmo). Ba! O ile dobrze pamiętam istnieje możliwość dofinansowania na nowy dach…
Zastanawiam się, czy jesteś ignorantem z premedytacją (dla potrzeb udowodnienia swoich racji), czy tylko „nie pomyślałeś”? Spójrz na śmieci – mnóstwo z tego co tam jest da się oddać zupełnie za darmo, ponownie wykorzystać lub kompostować. Reszta? Wiele tego nie zostanie. Rezygnując z opon premium na tańsze masz oszczędność rzędu 200-300 pln na komplecie (zależnie od rozmiaru, może być, że i 2-3 razy tyle)? Hmm… styknie na kontener 3 m3, czy lepiej? No tak, tylko trzeba mieć mózg i śladowe ilości chęci.
A to pan nie patriota??? Ooo..Szkoda.
A poważniej, to oczywiście że umiłowanie nie tyle do Ojczyzny, co do czystości, powinno być wpajane od małego Jasia, i być krzewione przez wiele pokoleń – bez końca. To jest najlepsza gwarancja. Właśnie jednym z elementów mojego planu było bezpośrednie zaangażowanie mieszkańców (ale naturalnie nie w formie nakazowo–społecznej jak w serialu Alternatywy), żeby przy okazji (pośrednio) edukowali się pod tym kątem. To bardzo ważne. Tylko że efektów, bazując tylko na tym, my byśmy nie doczekali, ani nawet nasze wnuczęta.
Ja mówiłem o łamaniu prawa w sytuacji takich jak np: przejechanie na czerwonym świetle kiedy żona właśnie rodzi na tylnej kanapie, a karetka odmówiła przyjazdu, chyba że za 1000 zł, ale mnie nie stać. Czy kradzież bułki w sklepie z głodu, bo matka i ojciec pijak i sami przymierają w amoku od dwóch dni.
Krotko mówiąc, i powtarzam to już chyba trzeci raz, że pisałem o bolesnych wyborach, niezależnie od stanu świadomości nt. higieny, przed którymi staje, i będzie stawało, coraz więcej z nas, nie tylko w obliczu drożej wody o 400%, ale również np. problemu choćby takiego (i setek innych tego typu), że w 2013 r. będziemy przymuszeni przez UE do wykupu praw do CO2 za jeszcze większe pieniążki niż w przypadku wody (tego niusa kieruję w szczególności do V40)- Nie muszę dodawać, że tych pieniążków nie mamy, co jeszcze bardzie napompuje nasz gigantyczny dług, a za który w efekcie zapłacimy my – szaraczki na dole w pogruchotanych VW. Zapłacimy droższymi akcyzami na paliwo, śmieciami, wodą, czym pan chce.