Rozmowa z Dorotą Pliszczyńską

Share

– Podczas ostatniej sesji Rady Gminy Komisja Rewizyjna jednogłośnie zgłosiła swoje veto do projektu budżetu na rok 2010. Nie miało to znaczenia rozstrzygającego, bo radni większością głosów zadecydowali o przyjęciu budżetu, tym niemniej chciałbym zapytać, co Komisji Rewizyjnej nie spodobało się w tym projekcie?

– Wiele rzeczy. M. in. budowa Wiązowskiego Centrum Kultury, rezygnacja z wielu wcześniej zaplanowanych inwestycji czy wzrost zadłużenia gminy do blisko 24 mln złotych przy realnych dochodach rzędu 29-30 mln.

Negatywnie oceniamy również fakt, że dochody bieżące nie pokrywają całości wydatków bieżących, niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania gminy. Oznacza to, że na utrzymanie gminy wydamy więcej, niż pozyskamy z podatków, subwencji oświatowej oraz dotacji na pomoc społeczną i w konsekwencji z dochodów bieżących nie będziemy w stanie przeznaczyć ani złotówki na inwestycje. Świadczy to, naszym zdaniem, o małym przykładaniu wagi do procedur oszczędnościowych i jest typowym „przejadaniem budżetu”.

– Co kosztuje najwięcej?

– Oczywiście oświata, co naturalne, ale zaraz na drugim miejscu jest administracja gminna. Płace i zadania statutowe Urzędu Gminy pochłoną 6,18 mln złotych czyli ponad 21 procent dochodów bieżących. Planując budżet Urzędu, wbrew zapewnieniom o oszczędzaniu, wójt zwiększył środki w stosunku do realnie wydanych na ten cel w 2009 roku. Jedną z przyczyn był zapewne kolejny, nieuzasadniony, naszym zdaniem, wzrost liczby pracowników.

– Ile osób pracuje w Urzędzie Gminy?

– Według najświeższych informacji, zamieszczonych na stronie internetowej gminy, zatrudnionych jest aż 87 osób, w tym wójt, jego zastępca i skarbnik. Podobna do naszej, ale licząca więcej mieszkańców gmina Halinów, zatrudnia w swoim urzędzie 36 osób, łącznie z burmistrzem, jego zastępcą, sekretarzem i skarbnikiem. Koszt ich wynagrodzeń i zadań statutowych Urzędu wynosi ok. 3,3 mln złotych. I pomimo zdecydowanie mniejszego zatrudnienia oraz niższych kosztów funkcjonuje normalnie, a gmina rozwija się ku zadowoleniu mieszkańców.

– Na sesji zastępca wójta i przewodnicząca Rady twierdzili, że liczba 36 nie jest prawdziwa, bo nie uwzględnia m. in. pracowników obsługujących oświatę. Jak pani to wytłumaczy?

– Schemat organizacyjny Urzędu Gminy Halinów i lista pracowników wszystkich wydziałów i referatów zamieszczone są na stronie internetowej i zawierają 36 lub 37 osób. O pracownikach obsługi oświaty nie ma na niej ani słowa, więc pewnie zatrudnieni są bezpośrednio w szkołach, co, rzecz jasna, jest bez wpływu na wysokość zatrudnienia w Urzędzie i koszt jego funkcjonowania.

– Komisja Rewizyjna sprzeciwiła się budowie Wiązowskiego Centrum Kultury, na którą to inwestycję gmina otrzymała dotację. Skąd ten sprzeciw, bo chyba nie z niechęci do kultury?

– Oczywiście, że nie, chociaż usiłuje się nam to wmówić. Zawsze uważałam, że GOK powinien mieć nową i przede wszystkim własną siedzibę. Nawet w programie przedwyborczym o tym wspominałam i zdania nie zmieniłam. Problem leży gdzie indziej. Po wejściu do Rady zobaczyłam, jak wielkie zaległości ma gmina we wszystkich prawie dziedzinach: fatalne drogi, brak wodociągów, kanalizacji i oświetlenia, niedostateczna sieć oświatowa… Długo by wymieniać. Budowa nowej siedziby GOK jest ważna, ale trzeba przyjąć jakieś rozsądne priorytety. Początkowo wszystko szło w dobrym kierunku, w planach wieloletnich zapisano wiele potrzebnych inwestycji. A potem pojawił się pomysł na WCK, zorganizowano szybki konkurs i pokazano radnym dwa projekty do wyboru. Oba ogromne, kosztowne i przede wszystkim z lokalizacją niezgodną z Planem Rozwoju Lokalnego, w opracowaniu którego czynny udział brali liczni mieszkańcy. Przy okazji składania wniosków do m. p. z. p. Wiązowna-Centrum rada sołecka i sołtys Wiązowny Gminnej, zarząd Osiedla Parkowego, radny powiatowy oraz ½ składu Komisji Rewizyjnej negatywnie ocenili ten pomysł. Nikt nie podjął z nami merytorycznej dyskusji. Nawet nie odpowiedziano na nasze pismo.
Wójt wystąpił o dotację unijną i otrzymał ją. Okazało się, że będziemy budować budynek o kubaturze 2700 metrów sześciennych za 10 mln złotych, z których ok. 4,5 mln musimy sami wyłożyć. A to nie wszystkie koszty. WCK trzeba przecież wykończyć i wyposażyć, a następnie utrzymywać. Projekt zakłada również budowę muszli koncertowej i urządzenie terenów zielonych – jako kolejny etap, za kolejne duże pieniądze. Może jestem minimalistką, ale uważałam i uważam, że obiekt tego typu i tej skali to przesada i to bardzo droga przesada! Moi koledzy z Komisji myślą podobnie.

– I dlatego Komisja była przeciwna budowie WCK?

– Tak. Konsekwentnie uważamy, że w pierwszej kolejności należy inwestować w infrastrukturę niezbędną do poprawy jakości życia mieszkańców. Wybudowanie dróg, sieci wodociągowej i kanalizacyjnej spowoduje również wzrost wpływów do budżetu z tytułu opłat adiacenckich i wygeneruje tym samym większe środki własne, które w późniejszym okresie będzie można przeznaczyć na budowę WCK.
Obecnie z powodu zaangażowania poważnych środków, głównie z kredytów i pożyczek, w realizację zadań związanych z dotacjami unijnymi, zabrakło pieniędzy na budowę bardzo potrzebnego przedszkola w Zakręcie, nie budujemy wodociągów, zmniejszyliśmy wydatki na kanalizację, rozbudowę oświetlenia oraz naprawę i budowę kolejnych dróg, nie zabezpieczamy środków na niszczejące mienie gminne w Rzakcie, Malcanowie czy Woli Karczewskiej, zaniechaliśmy nakładów na rozbudowę ośrodka zdrowia w Gliniance, który – podobnie jak ośrodek w Wiązownie – musimy dostosować do standardów unijnych do roku 2012. I to nam się nie podoba.

– Władze gminy oraz większa część radnych uznała, że WCK jest niezbędne, bo brakuje miejsca na rozwój ożywionej działalności kulturalnej w obecnym budynku przy ul. Kościelnej, należącym de facto do Ochotniczej Straży Pożarnej. Argumentowano także, że szansa za unijne pieniądze na ten cel się nie powtórzy, więc nie należy z nich rezygnować. Czy te argumenty są bezzasadne?

– Nas nie przekonują, bo nie są oparte na rachunku ekonomicznym. Wbrew temu, co niektórzy mówili podczas sesji, inwestowanie ponad stan i to za pożyczone pieniądze, rzadko kończy się dobrze. Gospodarząc domowym budżetem nie weźmiemy pożyczki na Bentley’a skoro stać nas jedynie na Skodę. Z pieniędzmi publicznymi trzeba obchodzić się jeszcze ostrożniej.
Niedawno, po latach niemożności, udało się doprowadzić do uregulowania stanu prawnego nieruchomości w Woli Karczewskiej. Od zawsze miała tam być świetlica. Co stało na przeszkodzie, żeby stworzyć w nim filię Gminnego Ośrodka Kultury? I tak trzeba będzie ponieść niemałe koszty jego remontu i utrzymywania, więc dlaczego nie wykorzystywać go czasowo do celów ogólnogminnych? Wyszłoby taniej, gospodarniej, a na dodatek południowa część naszej gminy miałaby łatwiejszy dostęp do kultury.
Budując WCK zadłużymy gminę na wiele lat, a obietnica dana mieszkańcom Woli Karczewskiej będzie pustosłowiem.
Mieliśmy wybór: Bentley albo Skoda. Większość postanowiła jeździć drogą limuzyną nie zastanawiając się nad tym, skąd weźmie pieniądze na spłatę kredytu, benzynę, serwisowanie, a także na życie i inwestycje. Czas pokaże, czy mieli rację
Komisja Rewizyjna uważa, że takim działaniem zablokowaliśmy na najbliższe lata zdolność kredytową gminy, a co za tym idzie i zdolność inwestycyjną, bo ograniczać wydatków bieżących nie chcemy lub nie umiemy. Gospodarowanie publicznymi pieniędzmi musi być rozważne i odpowiedzialne. Można, a nawet trzeba budować za kredyty i pożyczki, ale nie wolno zadłużać gminy do maksymalnego dopuszczalnego poziomu inwestycjami, które nie przysporzą dochodu, a jedynie ograniczą dalszy rozwój.
Odnośnie drugiej części pytania: rezygnacja z dotacji unijnej nie byłaby wstydem. W zarządzaniu nie ma takiego pojęcia. Jest za to rachunek ekonomiczny, opierający się na realnych możliwościach. My uważamy, że obecnie gmina Wiązowna ich nie ma.
Niestety, przedstawiony projekt założył coś innego, dlatego my – członkowie Komisji Rewizyjnej – głosowaliśmy przeciw.

– Dziękuję za rozmowę.

Rozmowę z Dorotą Pliszczyńską, przewodniczącą Komisji Rewizyjnej Rady Gminy Wiązowna przeprowadził Piotr Kitrasiewicz. Wywiad ukazał się w Tygodniku Regionalnym nr 3(529) z 21.01.2010 r. a jego treść przesłana na adres naszej redakcji wraz ze zgodą na publikację.

Share